poniedziałek, 12 października 2015

Psychiatria zdemontowana

Niewiele jest rzeczy pewnych na tym świecie, ale jedną z nich jest to, że nie będę psychiatrą. A żeby było śmieszniej, to od kilku miesięcy rozważałam nawet taką możliwość. Niestety, po dwóch tygodniach zajęć w Klinice Psychiatrii mogę stwierdzić, ze to nie jest specjalizacja dla mnie. Choroby psychiczne nadal są dla mnie interesującym tematem, ale zupełnie nie umiem sobie radzić z pacjentami psychiatrycznymi. Nie mam pojęcia jak zareagować na ich, nieraz niegrzeczne lub oderwane od rzeczywistości uwagi i komentarze, różnego rodzaju zaczepki. Stresuję się, gdy widzę, ze pacjent ze schizofrenią zaczyna się mi badawczo przyglądać, po czym rusza w moim kierunku, albo gdy psychotyczna pacjentka idąca korytarzem nagle koło mnie zawraca i depcze mi po piętach. Każdego dnia przychodząc na zajęcia mam ochotę jak najszybciej z nich uciec i cieszę się, gdy asystent rozgada się i nie musimy już iść do pacjentów. Na szczęście jestem już w połowie bloku i jego koniec zaczyna być już powoli widoczny.

Z drugiej strony muszę powiedzieć, że w porównaniu z innymi klinikami, psychiatria wypada bardzo dobrze, kierownik katedry to bardzo miły, prostudencki człowiek, nasz asystent też jest bardzo spoko człowiekiem. 

Poza tym, mam kota. Kot jest super, powoli się oswaja, ciągle je i śpi. Tak po kociemu bardzo ;)

Zjadłabym łososia. Ale nie mam kasy :P w pierwsze dwa tygodnie wydałam prawie całą kasę na październik i szykuje się ciekawy czas chyba :P

środa, 23 września 2015

Co tu dużo mówić - nadeszła jesień, a wraz z nią jesienne nastroje. Nigdy nie lubiłam września, ale tegoroczny przeszedł sam siebie. Szczerze mówiąc, cieszę się, że już niebawem zajęcia i masa nauki, to pozwala nie myśleć o czymkolwiek innym. 

Zastanawiam się nad przyszłością bloga. Ktoś tu wchodzi jeszcze?

czwartek, 10 września 2015

Sobotnie fuksy

Wakacje powoli finiszują, chociaż zostały jeszcze trzy tygodnie ;) niestety pogoda jest już zdecydowanie niewakacyjna, więc siedzę pod kocem i w grubych skarpetkach ;) oglądam filmy i czytam, z naciskiem na czytanie, bo ... kupiłam sobie czytnik ebooków :D właściwie to rodzice kupili ;) na razie jestem co prawda na etapie szukania i przegrywania książek, ale wczoraj przed snem chwilę sobie poczytałam i jestem zachwycona ;) nie wiem czemu tak długo zwlekałam z tym zakupem ;)

Mamy pierwsze przecieki z uczelni. Dobrą wiadomością jest to, że będą ferie zimowe dla wszystkich - bo dotychczas ferie były podczas sesji poprawkowej, więc dla sporej części ludzi wolnego nie było ;) a w tym roku po sesji poprawkowej mamy tydzień ferii. Radość nie trwała długo, bo jakiś tydzień temu starosta ogłosił, że był w Dziale Kształcenia, w którym dowiedział się, że niektóre grupy będą miały zajęcia w SOBOTĘ ;) tak własnie sobie myślałam, ze te ferie zimowe nas zgubią ;) na szczęście dotyczy to tylko niektórych grup i niektórych sobót, no ale... ;) miałam już szczęście piątkowej immunologii do 20, coś czuję, że będę właśnie sobotnią grupą szczęśliwców ;)

A tak w ogóle to naprawdę mam ochotę już wracać do Lublina i urządzać mieszkanko :D

środa, 2 września 2015

Nuda nieziemska i lenistwo jeszcze większe

Zły student, leniwy student, bo wakacje. Bo jak to co roku bywa, w wakacje kiedy czasu wreszcie jest dużo, a planów jeszcze więcej, nic się nie chce. Na początku lipca zrobiłam długą listę planów do zrealizowania (jednym z podpunktów była jedna notka na bloga tygodniowo ;). Były jeszcze inne plany w stylu - schudnąć, uczyć się angielskiego, napisać pracę z psychiatrii, czytać jedną książkę tygodniowo itd :P Kto zgadnie ile podpunktów już wykreśliłam? ;)

Dwie trzecie wakacji minęły, a ja już czekam na nowy rok akademicki. Niesamowicie cieszę się na przeprowadzkę do nowego mieszkania, poza tym, będzie kot! :D Przejrzałam nawet wstępnie stronę schroniska i mam już swoją faworytkę, oby do października nikt mi jej nie podebrał.

Przeraża mnie wizja skończenia studiów, z moim brakiem wiedzy obawiam się, że pójdę do szpitala i wszyscy moi pacjenci umrą ;)

Naprawdę mi się nudzi, ma ktoś jakiś ciekawy film do polecenia? ;)

niedziela, 19 lipca 2015

Wirusobakteriologia stosowana

Na tapecie wciąż praktyki na pediatrii, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, żeby był to pożytecznie spędzony czas. Na szczęście ordynator zarządził, ze osoby spoza miasta mogą przyjeżdżać co drugi dzień, więc skrzętnie wykorzystuję ten przywilej, zwłaszcza, ze na oddziale poza posocznicą meningokokową mamy jeszcze urosepsę, wirusowe sraczki i ospę wietrzną w bonusie. Także smutek. Poza tym, robota się kończy około 9 rano, więc jestem w domu przed 10 - czyli i tak wcześniej, niż normalnie wstaję w wakacje, więc jest to jedyny plus tych praktyk.

Ale żeby czas wolny nie był zbyt miły, to zaatakowała mnie alergia, do której dołączyły się objawy astmy. Na szczęście wygrzebałam gdzieś leki wziewne od mojej alergolog z zeszłego roku i zaaplikowałam sobie kurację wziewno-doustno-donosową, także jest szansa, że jutro będę wyglądała całkiem do rzeczy. Ale znając życie, będę ganiać z czerwonym nosem i spuchniętymi, czerwonymi oczami. Na szczęście ordynator jest alergologiem, więc powinien zrozumieć ;)

Swoją drogą bardzo nie lubię chodzić na pediatrię z katarem alergicznym, bo zawsze mam wrażenie, że wszystkie matki myślą, że jestem chora i zaraz pozarażam wszystkie dzieciaki na oddziale. Chociaż prawdę mówiąc, to im się nie dziwię ;)

poniedziałek, 13 lipca 2015

Bejbikopraktyki

Dzisiaj zaczęłam praktyki na oddziale pediatrycznym. Zapowiada się, że raczej się nie przepracujemy, ordynator od początku zapowiedział, że mamy przyjść rano na obchód, a co zrobimy potem, to już nasza sprawa. No i jak raz czy dwa nas nie będzie, to i tak żaden problem.

Na oddziale nie dzieje się zbyt wiele, aczkolwiek widziałyśmy przypadek posocznicy meningokokowej u 10-miesięcznego chłopca. Nieszczepiony oczywiście. I teraz połowa lekarzy z oddziału zastanawia się, czy powinni wziąć chemioprofilaktykę czy nie ;) Sama się zastanawiałam, ale poczytałam trochę w necie i wynika z tego, ze raczej nie muszę, bo podobno przez samo przebywanie w tym samym pomieszczeniu zarazić się zasadniczo nie można. W każdym razie, jak tylko dostanę gorączki to od razu pojadę na SOR, a co ;P

Takie mam wrażenie, że dla lekarzy student piątego (nawet prawie szóstego) roku jest czymś więcej niż tylko pałętającym się po oddziale wrzodem na tyłku (jakby ktoś poczuł się oburzony, to śpieszę wyjaśnić, że na większości poprzednich praktyk tak własnie nas wszyscy traktowali). Młode rezydentki nie pozwalają 'doktorować' się, a mówić po imieniu. Miła odmiana :)

Jutro kolejny dzień, zobaczymy czy będzie ciekawiej.

środa, 8 lipca 2015

Powrotu urok, zniknięcie pewnie znów

Witajcie! Żyję i mam się dobrze, pozdrawiam już (prawie) z VI roku ;) prawie, bo do zaliczenia roku muszę jeszcze odwalić praktyki, którę zaczynam już w poniedziałek. Dwa tygodnie pediatrii, dwa ginekologii. Mam nadzieję wreszcie zobaczyć poród, bo moja kochana uczelnia nie zapewnia takich atrakcji nawet na tygodniowym bloku z gineksów ;)

Sesja już za mną, aż trudno uwierzyć, że zdałam internę, i to nie chwaląc się, na piątkę ;) zawsze sobie myślałam, ze jak się zda internę to już się wszystko umie. Ale to nieprawda, nie myślcie tak ;)

Tak swoją drogą, ten piąty rok dał mi się chyba najbardziej we znaki, nawet w porównaniu z pierwszym. Pierwszy był ciężki pod względem psychicznym, piąty wymaltretował mnie fizycznie. Sporo zajęć, sporo nauki, długa sesja, pięć egzaminów. Ale patrząc na to z perspektywy, czuję się zwycięzcą.

Nowy rok akademicki będzie rokiem zmian. Na szóstym roku mamy bloki, więc inaczej niż dotychczas, na razie mieliśmy tylko blok z ginekologii, pozostałę zajęcia były normalnie. Teraz wszystko w blokach. Poza tym, wyprowadziłam się z akademika, z przyjaciółką mamy wynajęte mieszkanie, zaraz obok szpitala. No i będzie kot :)

Tak obiecuję poprawę, będę pisać. Albo i nie, znacie mnie ;)